Na temat kobiecej solidarności krąży wiele dowcipów. Niektóre mniej zabawne, inne bardziej. Jednym z najpopularniejszych jest ten, mówiący, że kobieca solidarność jest jak yeti - podobno istnieje. I faktycznie coś musi być na rzeczy - podczas gdy mężczyźni z reguły starają wspierać się wzajemnie niezależnie np. od fizycznych walorów, to kobiety widzą w sobie przede wszystkim rywalki.

To niestety prawda, czego dowodzą kolejne badania prowadzone przez naukowców i socjologów. Przykładowo - ładnej kobiecie łatwiej jest awansować, kiedy jej przełożonym jest mężczyzna. Żadna nowość, wydawałoby się. Tymczasem te same panie, które tak domagają się równego traktowania, poniekąd dyskryminują same siebie. Kiedy przełożoną atrakcyjnej kobiety jest inna kobieta, szanse tej pierwszej na awans spadają do zaledwie kilkunastu procent! Obliczono, że istnieje prawdopodobieństwo jak siedem do jednego, że z dwóch podobnych merytorycznie, ale różniących się w znacznym stopniu urodą, mężczyzna awansuje ładniejszą, kobieta zaś - "mniej ładną".
W realiach biznesowych
Gdzie tkwi problem? Niestety - jak zwykle w tradycyjnym postrzeganiu płci i różnic pomiędzy nimi. W realiach biznesowych mężczyźni rzadko kiedy oceniani są przez pryzmat wyglądu - tylko w niektórych sytuacjach ich, nazwijmy to, uroda ma jakiekolwiek znaczenie. Z kolei za kobietami widmo urody ciągnie się nieodłącznie i przytoczone badania świadczą, że to nie tylko przejaw męskiego szowinizmu. Bo co można dzisiaj pomyśleć o pięknej, młodej kobiecie na wysokim stanowisku? Właśnie... A że to opinia w naprawdę wielu wypadkach mocno krzywdząca, to już zupełnie inna sprawa.
Równouprawnienie równouprawnieniem
Krótko mówiąc, równouprawnienie równouprawnieniem, a rzeczywistość i tak swoją drogą. Czyżby więc najkorzystniejsze byłoby, aby atrakcyjne panie aplikowały na stanowiska, gdzie przełożonym jest mężczyzna, a mniej atrakcyjne - tam, gdzie przełożoną jest kobieta? Cóż, to dość karkołomny model planowania kariery, szczególnie że w żadnym biznesie nie ma stałych. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie i wystarczy tydzień, by cała męska załoga zastąpiona została kobietami, a potem kolejny tydzień, by tę pierwszą przywrócić. Pozostaje zatem po prostu dobrze żyć z szefem, niezależnie od jego płci. Naprawdę dobre wyniki i zaangażowanie powinny wystarczyć do zepchnięcia psychologii stereotypów na dalszy plan.