To zaskakujące, jak wiele osób cierpi obecnie na samotność. Niekoniecznie formalną – jest wiele szczęśliwych, wydawałoby się, związków, w których ludzie mimo że razem, żyją tak naprawdę osobno. Do kogo udają się ze swoimi problemami? Komu powierzają sekrety? Z kim mogą wreszcie szczerze porozmawiać?

Z badań naukowców wynika jednak, że jest jeszcze gorzej aniżeli dotąd sądziliśmy. Ludzie nie tylko nie rozmawiają z partnerami w związkach, ale również mają coraz mniej zaufanych przyjaciół. Komu więc zwierzają się z sekretów? Czyżby obserwowanemu dzień w dzień dnu kieliszka? Szczęście w nieszczęściu, nie o alkoholizm tu chodzi. Przeciwnie – wydaje się, że po alkohol sięgamy coraz rzadziej. Za to nie mamy najmniejszych obiekcji, by ze swoich problemów wyżalić się pierwszej lepszej napotkanej osobie. Nie ma znaczenia, czy to piekarz czy współpasażer w miejskim autobusie. Kosmetyczka, lekarz czy pracownik biura podróży. Wszystko jedno!
CZY TO NIE JEST ŻAŁOSNE?
Kosmetyczki, tatuażyści, ekspedienci, masażyści, ginekolodzy, właściciele sex shopów... Czyżby naprawdę każdy obcy człowiek mógł być lepszy od własnego partnera? Źle się dzieje, bardzo źle. Więzi międzyludzkie z każdym dniem słabną coraz bardziej, co przejawia się między innymi takimi właśnie wynikami badań. Obarczamy swoimi problemami osoby, które widzą nas po raz pierwszy i które – delikatnie mówiąc – mają te problemy gdzieś. Zazwyczaj też nie udzielają porad – bo i na jakiej niby podstawie?
To przykre, smutne i dobijające. Pomyślmy trzy razy, komu zwierzamy się ze swoich problemów. Zastanówmy się, czy te osoby są rzeczywiście godne naszych sekretów. Czy nie lepiej przypadkiem postarać się o poprawę stosunków w rodzinie, stosunków z partnerem? I to jemu właśnie opowiedzieć o własnych bólach? Komuś, komu na nas zależy i kto nie machnie z lekceważeniem ręką, bowiem identycznych historii tego dnia wysłuchał już kilkanaście? Tyle pod rozwagę.