Kogo inspiruje Chrisina Aguilera? Z całą pewnością setki tysięcy nastolatek z całego świata. Czy kogokolwiek poza tym - można się sprzeczać. Fakt faktem, gwiazda amerykańskiej piosenkarki wydaje się nieco przygasać, sama Aguilera częściej wymieniana jest w kontekście niepohamowanego tycia aniżeli osiągnięć muzycznych. To jednak nie przeszkadza perfumom sygnowanym jej nazwiskiem sprzedawać się znakomicie.

Zanim jednak o najnowszych propozycjach perfumeryjnych, warto sięgnąć nieco wstecz. Niekoniecznie od razu do pierwszego zapachu Christiny, ale bez wątpienia jednego z pierwszy. Do wydanych w 2008 roku perfum Christina Aguilera Inspire zaliczanych - dla odmiany, rzecz jasna - do kategorii kwiatowo-owocowych w - tym razem - "białym wydaniu".
Biała kompozycja
Na pierwszy ogień idą jednak nuty frezji, melona oraz cytrusów. Nawet dość wyraźne melonowe aromaty nie są w stanie zagłuszyć tuberozy - najsilniejszego elementu drugiej linii kompozycji Inspire. Mimo iż towarzyszą jej jeszcze nuty róży i gardenii, to jednak tuberoza nie ma sobie w tym wypadku równych. Zamknięcie kompozycji, podstawa, jest już li tylko formalnością - kwiat afrykańskiej pomarańczy, piżmo i drzewo sandałowe odgrywają tu niewielką rolę. W odniesieniu do ich potencjału - wręcz niebywale marginalną. To jednak uznać można za plus - przynajmniej pod tym względem Inspire wyróżnia się na tle podobnych zapachów.
Tuberozy siła
Niezbyt wyróżnia się z kolei flakon - pękata butelka w różowawym odcieniu, ze srebrzystym korkiem rozszerzającym się ku górze i ozdobionym szkarłatnym akcentem. Podsumowując, Christina Aguilera Inspire to propozycja przeznaczona przede wszystkim dla miłośniczek samej piosenkarki. W dalszej kolejności - dla miłośniczek tuberozy. Cała reszta może natomiast uznać Inspira za zapach nomen omen niezbyt inspirujący. Być może "tani" to zbyt dosadne określenie, ale z całą pewnością ozbawiny szlachetnej nuty artyzmu. Nie każde perfumy ją posiadają, nie każde muszą, ale w przypadku Inspire na pewno by nie zaszkodziły. Krótko mówiąc - zamawiać na własne ryzyko.