Ma trzydzieści osiem lat i czwórkę dzieci. Na koncie setki milionów dolarów. Na dodatek pochodzi z Niemiec i regularnie zajmuje miejsca w pierwszej dziesiątce najbardziej znanych modelek świata. Heidi Klum wydaje się zaprzeczeniem wszelkich stereotypów – że niemieckie kobiety nie mogą być piękne. I że kobiety po czwartej ciąży nie mogą być piękne. I że można zrobić karierę nie zaczynając od Tańca z gwiazdami bądź Top Model.

Heidi Klum urodziła się w 1973 roku w Niemczech, ale minąć musiało sporo czasu zanim „wielki świat” o niej usłyszał. Z rozpoczęciem kariery zwlekała (bądź to kariera zwlekała z zainteresowaniem się Heidi) aż do osiemnastego roku życia. Dopiero wówczas pokazała się szerszej publiczności. Zaczęło się od zwycięstwa w plebiscycie organizowanym w jednym z niemieckich magazynów. Potem było już tylko z górki.
Na linii Paryż - NYC
Przed Klum Paryż stanął otworem. Ta jednak nie na długo zagrzała w nim miejsca. Francję zamieniła na Stany Zjednoczone, jej celem stał się Nowy Jork. Tam zresztą pracuje do dzisiaj, występując regularnie na ekskluzywnych pokazach Victoria's Secret. I choć nie brakuje na wybiegach równie sławnych, a przy tym młodszych modelek, to właśnie 38-letnia Niemka nadal zachwyca urodą. Upływ lat jej służy, na pewno bardziej niż minimalnie starszej Naomi Campbell (zatrudnionej w tym samym przecież miejscu).
Prywatnie
Heidi Klum ma już czwórkę dzieci, które rodziła – odpowiednio – w 2004, 2005, 2006 i 2009 roku. Po każdym porodzie bez trudu wracała do idealnej formy. Głównie dzięki ogromnej motywacji do pracy i niemieckiemu wręcz uporowi. Wyszła za mąż za Seala – piosenkarza znanego z wielu przebojów, wśród których najbardziej charakterystycznym pozostaje Kiss from a rose.
Talent, upór, praca, cierpliwość
Kariera niemieckiej modelki dowodzi, że potrzeba talentu i cierpliwości, by zaistnieć i w tym zawodzie. Wbrew temu, co wmawia społeczeństwu TVN, nie wystarczy dać się obmacać pseudo-projektantowi czy oblizać „fotografowi” i wysłuchać litanii wyzwisk od najbardziej zakompleksionych osób w polskiej telewizji.
Droga na szczyt świata modelingu prowadzi zupełnie innym torem. I warto o tym pamiętać zanim dobrowolnie zgodzi się na poniżenia za „wielką szansę na wielką karierę” w idiotycznym programie rozrywkowym.