Zdarzają się niekiedy osoby, które notorycznie narzekają na swój wygląd. „Ale ja jestem gruba, ale brzydka, ale mam wory pod oczami, a tłuszczu to tyle, że nic tylko usiąść na patelni i założyć wytwórnię smalcu”. Smutne, kiedy narzekania tego rodzaju nie są bezpodstawne. Jeszcze gorzej, kiedy od początku do końca wyssane są z palca.

Można się zastanawiać, ile jest sensu w narzekaniu. Faktycznie – od samego biadolenia nikomu jeszcze nie udało się schudnąć ani wymodelować sylwetki. Zamiast więc wypłakiwać kolejnych godzin przed lustrem czy żalić się przyjaciółkom, można na przykład popracować nad zmienioną dietą czy zaplanować regularne treningi z coraz większym obciążeniem. Rzecz jasna, zdecydowanie łatwiej jest ponarzekać – to zazwyczaj przychodzi samo z siebie, nie wymaga wysiłku fizycznego ani... nie prowadzi do żadnego rozsądnego wyjścia.
Narzekanie dla narzekania
Wyjątkowo uciążliwa dla otoczenia jest z kolei sytuacja, kiedy dla samego narzekania narzekają osoby, które nie mają do tego absolutnie najmniejszych podstaw. Fakt faktem, to denerwujące - „zobacz, jaka ja jestem gruba, zobacz, jaka ja jestem brzydka”... Zazwyczaj jednak całe narzekanie służyć ma tylko i wyłącznie zwróceniu na siebie uwagi czy wymuszeniu komplementu. Irytujące, ale da się znieść. Gorzej natomiast, jeżeli problem zakorzeniony jest głębiej.
Nieakceptacja
Dysmorfofobia jest takim właśnie zaburzeniem psychicznym. Objawia się tym, że osoby niemające ku temu podstaw panicznie boją się własnego wyglądu. Nie cierpią swojej twarzy, ciała. Uważają się za brzydkich, w związku z czym dążą do możliwie największej izolacji od społeczeństwa. Tenże brak akceptacji bywa jednak tragiczny w skutkach – nierzadko dysmorfofobia jest przyczyną podejmowania prób samobójczych. Co ciekawe jednak, nie pomagają operacje plastyczne – nawet wówczas pacjent wpatruje się we własne odbicie tak długo, aż wreszcie znajdzie każdą najdrobniejszą niedoskonałość, a następnie wyolbrzymi ją do gigantycznej wagi problemu.
Do leczenia dysmorfofobii, podobnie jak innych zaburzeń psychicznych, stosuje się neuroleptyki. A wszyscy „zdrowi”, którzy narzekają dla samego narzekania, mogliby jednak przemyśleć swoje postępowanie, w końcu zawsze mogło być gorzej. Głowa do góry!