Oczy jak pięć złotych, a do tego pełne łez – na temat płaczu powiedziano już bardzo wiele, o mniej lub więcej mijając się z prawdą. Według najnowszych badań wylewanie mórz mija się z celem – płacz sam w sobie bardzo rzadko poprawia nastrój. Często jednak nawet go pogarsza.

Płaczem jeszcze do niedawna osiągnąć można było wiele – zmianę decyzji komisji, współczucie kolegów czy zainteresowanie otoczenia. Dzisiaj jednak kobiety płaczące (niecelowe nawiązanie do matek karmiących) nie powinny zwracać niczyjej uwagi – ot, uroki równouprawnienia płci. Rzewne łzy wylewane oczami zrozpaczonego dziewczęcia mogą jednak przynieść jeden skutek – wypłukanie ewentualnych ciał obcych z oka. Paprochy, drobiny kurzu czy oderwane rzęsy. Trochę łez i przyspieszone mruganie może w wielu wypadkach „załatwić sprawę”. Nie poprawi natomiast samopoczucia.
Studia nad płaczem
Amerykańsko-holenderski zespół uczonych wziął pod uwagę czas, kiedy zmiany kobiecego nastroju pojawiają się najczęściej i – zazwyczaj – w niemożliwy do przewidzenia sposób. Badając wpływ menstruacji na zachowania, postanowili oni przyjrzeć się również korelacji pomiędzy płaczem a nastrojem. Wyniki doświadczenia okazały się co najmniej zaskakujące. Udowodniono bowiem, że w prawie jednej dziesiątej wypadków nastrój kobiety, która - „na pociechę” - popłakała sobie, uległ jeszcze większemu pogorszeniu! Z deszczu pod rynnę przez morze łez – można by powiedzieć.
Sens płaczu
Jedna dziesiąta to, oczywiście, nic w obliczu sześćdziesięciu procent, czyli – jak by nie patrzeć – większości spośród badanych kobiet. One z kolei deklarują, że płacz nie ma żadnego wpływu na ich nastrój – zarówno przed, jak i po czuły się dokładnie tak samo. Zmarnowany czas? Najwyraźniej. Mało tego, naukowcy stwierdzili też, że im więcej świadków, tym rezultaty gorsze – płakać należy więc w samotności, tudzież w towarzystwie maksymalnie jednej osoby. Wówczas – jeśli tylko problem ma jakiekolwiek realne uzasadnienie – istnieje większa szansa na znalezienie zeń wyjścia.
I tyle. Dlaczego więc kobiety płaczą? Poniekąd właśnie po to, by poprawić sobie nastrój, ale – ważne! - nie bezpośrednio. Ostentacyjne łzy mają na celu zwrócenie uwagi otoczenia, to zaś – jak dowodzą inne eksperymenty – najlepiej wpływa na kobiece samopoczucie.