To nie były typowe wybory. Od poprzednich zmieniło się bardzo wiele – przede wszystkim na listach rzeczywiście pojawiło się więcej kobiet. Słowem nie przemówiła Partia Kobiet, nie było więc ideologii ukierunkowanej na epatowanie płcią. Do Sejmu i Senatu trafi za to wiele pań, którym pomogły wiedza i doświadczenie. Nie parytet.

Polski rząd od dawien dawna cierpi na choroby związane z nazwiskami – niegdyś tworzyli go mniej bądź bardziej zasłużeni politycy, wśród których trafiali się również tacy, których obecności w żaden sposób nie można było wytłumaczyć. Jednym z nich jest dopiero co boleśnie upokorzony Cezary Grabarczyk, który mimo pierwszego miejsca na liście, ustąpić musiał partyjnej „dwójce”, a nawet „piątce”. Ten niestety do Sejmu mimo wszystko jednak trafi.
Bez Nelly i „aniołka Kaczyńskiego”
W Senacie z kolei nie znajdzie się miejsce dla Nelly Arnold Rokity – jednej z bardziej charakterystycznych damskich twarzy polskiej polityki, której działania skupione były przeważnie wokół generowania szumu. Mimo niemal pięćdziesięciotysięcznego poparcia Rokita Senatu swoją obecnością nie zaszczyci. Z kretesem przepadła też dwukrotnie młodsza Sylwia Ługowska, której polityczne pięć minut najwyraźniej wzięte zostało dosłownie. Wyborcy uznali, że „piękniejsza twarz PIS-u” nie ma poza urodą nic do zaoferowania.
Ojciec i córka
Sparzyła się również Alicja Węgorzewska, której obecności na liście nikt nie był w stanie racjonalnie uzasadnić. Podobnie jak Pawła Rabczewskiego, którego największym jak dotąd osiągnięciem jest spłodzenie Dody. Prawdopodobnie mandat uzyska również Małgorzata Niemczyk – siatkarka i córka Andrzeja Niemczyka, wielokrotnie bardziej znanego i cenionego. Ten jednak – mimo kandydatury – w wyborach sukcesu nie odniósł. W przeciwieństwie do – o ironio! - Jana Tomaszewskiego, który regularnie przesuwa granice autokompromitacji.
Sejmowa aborcja
Nie udało się też Alicji Tysiąc, która jakiś czas temu rozpętała nad Polską aborcyjną burzę. Jej los podzieliła „babcia Józia” z serialu Plebania, której zamarzyło się zostać senatorem. Do Sejmu wejdzie natomiast prawdopodobnie tańcząca z gwiazdami Jagna Marczułajtis, poszerzając tym samym grono kobiet z mandatem.
Wszystkim kobietom w Sejmie i Senacie pozostaje więc życzyć powodzenia. Wszystkim nowowybranym parlamentarzystom – niezależnie od płci – by udowodnili, że mają do dodania coś więcej niż tylko rekordy w slalomie narciarskim czy dziesiątki meczów w reprezentacji Polski. Oby za znanymi nazwiskami stanęli uczciwi ludzie i rozsądni politycy.