Mimo że za oknem jeszcze tego nie widać, mamy jesień. Upalne poranki i cały czas ciepłe noce to już przeszłość – trzeba będzie na nie poczekać do następnego lata. Ogólne ochłodzenie to jednak nie tylko transformacja w przyrodzie, ale również przyczynek zmian. Zmian w zachowaniu i w przyzwyczajeniach.

Letnie nawyki są dobre dopóty, dopóki za oknem temperatura praktycznie nigdy nie spada poniżej dwudziestu stopni Celsjusza. Jesienią w Polsce jest odwrotnie – słupek rtęci rzadko kiedy pojawia się powyżej dwudziestej kreski. Kontynuowanie letnich przyzwyczajeń gdy lato już dawno z tyłu może więc zwrócić się przeciwko niechętnym do zmian. Zwrócić się – wypada dodać – w sposób dla zdrowia bardzo niekorzystny.
Siódma rano: prysznic
Jednym z przyzwyczajeń – wyjątkowo modnych, co prawda – są poranne kąpiele pod prysznicem. W lecie ma to swoje uzasadnienie – wysoka temperatura, pocenie podczas snu... Cóż, niejeden pachnie wówczas jak po ciężkim dniu pracy, stąd też prysznic bladym świtem jest jak najbardziej wskazany. Z wielu względów. Nie trzeba się wtedy nawet wycierać – słońce na dworze zrobi swoje. Jesienią jest już jednak zdecydowanie inaczej – rankiem bywa naprawdę chłodno, a lodowaty wiatr zdaje się wprost wykrzykiwać na przemian „przeziębienie” i „grypa”. Wyjście na zewnątrz z mokrą głową wydaje się upominaniem o chorobę.
Suszenie włosów
To problem szczególnie dla długowłosych pań – naprawdę skuteczne wysuszenie bujnej fryzury potrafi niekiedy zająć nawet godzinę i więcej! A czasu rankiem zawsze za mało, stąd też jesienią i zimą pod ranny prysznic udawać się warto tylko i wyłącznie w ostateczności. I to ze świadomością, że korzystnie na zdrowie raczej to nie wyjdzie. Dobrze jest jednak wiedzieć, że „zdrową jesień” bez większego wysiłku osiągnąć można własnym sumptem, bez konieczności sięgania po wszystkie cudowne specyfiki z reklam.
Kult leków
W ostatnim czasie spopularyzował się swoisty kult leków – mamy podają dzieciom, dzieci rodzicom, znajomi znajomym, itd.. Wszystko przez reklamy – to one wmawiają społeczeństwu, że bez najnowszego środka wzmacniającego odporność wszystkim grozi nieuchronna zagłada.
Tymczasem tysiące lat zdążyliśmy już przetrwać bez leków, jedyne co robiąc, to zmieniając swoje przyzwyczajenia w zgodzie z rytmem natury. Można zacząć od rezygnacji z porannego prysznica.