Lato oficjalnie pożegnane. W kalendarzu – nie da się ukryć – jesień. Jesień, która mimo wszystko wciąż jeszcze jest łagodna, bo choć temperatury z dnia na dzień spadają, to słońce wciąż jeszcze przyświeca bez zarzutu i minie jeszcze trochę, zanim co poniektóre zwierzęta udadzą się na sen zimowy. Ten jednak nie jest ludziom dany. My musimy zmagać się tak z jesienią, jak i z zimą. I warto do tego boju dobrze się przygotować.

Jesień to okres częstszych niż zwykle zachorowań – nawet w zimie organizm ludzki nie jest już tak podatny na infekcje. Tymczasem jesienią najłatwiej o przeziębienia, anginy, grypy i inne przyjemności, które potrafią wykreślić tydzień z życiorysu nawet najbardziej odpornego człowieka. Nie ma rady – katar i kaszel, choć z wielkim uwielbieniem bagatelizowane, mogą niejednemu uprzykrzyć powitanie jesieni. Na leczenie nie ma rady – mówią, że katar leczony trwa siedem dni. Nieleczony – tydzień. I niestety jest w tym wiele racji.
Jesienne infekcje
Można jednakowoż jesiennym infekcjom zapobiegać. I oczywiście nie chodzi tu o żadne szczepionki, bowiem ochrona przed jesiennymi infekcjami zależy w niemałej mierze od nastawienia psychologicznego. Pamiętać trzeba przede wszystkim, że lato już się skończyło i fakt, że w południe jest dwadzieścia stopni nie znaczy, że wieczorem będzie piętnaście. Wahania temperatur są znacznie większe, a i dzień przecież trwa krócej. Trzeba więc pomału zacząć przyzwyczajać się do wychodzenia z domu po ciemku i... wracania po ciemku.
Ubrania na jesień
Zapobieganie chorobom należy zatem rozpocząć od zmiany stylu ubierania. Nerki czy brzuch na wierzchu rzeczywiście mogą się niekiedy podobać, ale na pewno nie wówczas, gdy są aż sine z zimna. Taki widok – zapewniam – na żadnym mężczyźnie nie zrobi pozytywnego wrażenia. Dłuższa bluzka i cieplejsza kurtka nikomu ujmy nie przyniosą. Obcisłe jeansy również wyglądają efektownie. A przynajmniej bardziej efektownie niż para drżących z zimna nóg wystających spod letniej sukienki.
Odporność organizmu
Druga kwestia to odporność organizmu. Wbrew temu, co próbuje nam się wmawiać kolejnymi reklamami, nie warto przyjmować leków rzekomo poprawiających odporność. Zasada powinna być inna – im mniej leków, tym człowiek zdrowszy. Zatem naturalne sposoby – mleko z miodem i podobne – jak najbardziej tak. Leki – nie. Przynajmniej tak długo, jak długo nie są niezbędne.
Ważne jednak, by nie ulegać reklamowej presji. Przez setki lat wystarczało pić gorące mleko i ubierać się cieplej. I choć generalnie ludzka odporność spada, to jednak nie jest jeszcze z nią źle na tyle, by człowiek nie mógł przetrwać jesieni bez apapów, rutinoscorbinów czy innych etopiryn.