Wydawać by się mogło, że najtrudniejsze są ostatnie dni przed wypłatą. Legendarna wręcz niewiedza, "czy wystarczy do pierwszego", potrafiła niejednego człowieka doprowadzić na skraj załamania nerwowego. Za co kupić jedzenie? Jak opłacić rachunki? Okazuje się jednak, że są w miesiącu bardziej stresujące dni.

Postanowiono zbadać wpływ wypłaty na zdrowie człowieka i wnioski, jakie stwierdzono, są wręcz zdumiewające! To nie ostatnie godziny do wypłaty potrafią wpędzić człowieka do grobu, a cały tydzień... PO odebraniu pieniędzy. Wtedy, kiedy - wydawałoby się - wszystkie zmartwienia odchodzą na dalszy plan. Można wreszcie odetchnąć pełną piersią nie martwiąc się o możliwości utrzymania rodziny. Niestety najwyraźniej to "odetchnięcie pełną piersią" traktowane jest nierzadko zbyt dosłownie. I tu dochodzimy do kwestii zdrowotnych.
Wzrost ciśnienia
Naukowcy dowiedli, że przypływ gotówki powoduje gwałtowny wzrost ciśnienia, co skutkować może zawałem serca. To także nowe emocje przekładające się paradoksalnie na... wzrost śmiertelnych wypadków drogowych! Jakby tego było jeszcze mało, bezpośrednie sąsiedztwo wypłaty podnosi także odsetek śmierci wynikających z uzależnień. Co najciekawsze, nie jest to jednocześnie przejaw "młodzieńczej głupoty".
Pensja, renta, emerytura
Badaniami objęto wszystkie możliwe grupy wiekowe wśród osób, które regularnie - w cyklu comiesięcznym - otrzymują wypłaty. Okazało się, że powyższa tendencja zachodzi nie tylko u osób w wieku (i "stanie") produkcyjnym, ale również u najstarszych - emerytów i rencistów. Nieistotna jest tak naprawdę wysokość pensji, emerytury, zasiłku - liczy się sam fakt istotnego przypływu gotówki.
Pieniądze szczęścia nie dają
Cóż... Nie od dzisiaj wiadomo, że pieniądze szczęścia nie dają. Nie wiedziano jednak, że w aż tak wysokim stopniu przekładają się na wzrost śmiertelności. Warto o tym pamiętać, wracając radośnie do domu z torbą wypchaną pieniędzmi. Oby nie były to ostatnie pieniądze w życiu...
Swoją drogą, szkoda że nie wyszczególniono, w jaki sposób przekazywane pieniądze wywołują największą śmiertelność. Przelew a może przekaz pocztowy? Znając polskich listonoszy, chyba jednak to drugie...