Choroba Alzheimera jest jedną z bardziej dotkliwych – ma niekwestionowanie negatywny wpływ na samego chorego, ale bardzo ciężkie piętno zostawia również na jego rodzinie i najbliższych. W obliczu narastającego otępienia przestają oni radzić sobie z presją, nieświadomie pałając do pacjenta coraz bardziej negatywnymi odczuciami.

Osoby chore na chorobę Alzheimera wraz z jej postępowaniem stają się coraz mniej „obecne” - zapominają rzeczy, wydawałoby się, oczywiste. Nie rozpoznają twarzy, tracą orientację, mówią w coraz prostszy sposób i mają problemy z najprostszymi czynnościami. Niestety „Alzheimer” jest przy tym naturalną konsekwencją – ryzykiem wpisanym w upływające lata. Rozwojowi choroby nie sposób zapobiec, nie sposób jej w ogóle uniknąć. Jeśli komuś pisane jest zachorować (bo przecież nie wszystkich ona dotyka), to zachoruje i tak. Prędzej czy później. Rzecz w tym, by stało się to... później.
Czynniki chorobotwórcze
Jeszcze do niedawna twierdzono, że w przeważającej mierze na szybkość rozwoju Alzheimera wpływ mają czynniki czysto fizyczne – palenie papierosów, nieodpowiednia dieta, pozostawienie ciśnienia i poziomu cukru samym sobie, brak ćwiczeń fizycznych... Wszystko to – wydawałoby się – kwestie, na które każdy w mniejszym bądź większym stopniu może mieć wpływ. I rzeczywiście. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego, przeszło połowa przypadków zachorowań na Alzheimera jest pochodną czynników bezpośrednio zależnych od człowieka. W błędzie byłby jednak ktoś, kto twierdziłby, że zachorowaniom tym w największym(!) stopniu sprzyjają wspomniane aspekty fizyczne, jedzenie, palenie czy brak kontroli nad organizmem.
Aspekt intelektualny
Badacze stwierdzili, że znacznie bardziej istotną w wypadku Alzheimera jest tzw. strona umysłowa. To właśnie zanik aktywności umysłowej najbardziej przyczynia się do zmian chorobowych. Mózg – przyzwyczajony do rutynowych czynności, a odzwyczajony od większych, nieszablonowych wyzwań – ulega swoistej „degradacji”, przez co szybciej dochodzi także do ogólnego otępienia. Lekarstwo jest z kolei proste – scrabble, sudoku, krzyżówki, łamigłówki...
Nikomu nic nie ujmując, być może warto w niedzielę zamiast na cztery msze do kościoła pójść tylko na trzy, zaoszczędzoną w ten sposób godzinę spędzając na nieco większych wyzwaniach intelektualnych. Kościół od tego nie zbiednieje, a i Alzheimer „zwolni”. Tak zwanej starości nie trzeba przecież spędzać tylko i wyłącznie na modłach.